czwartek, 17 stycznia 2013

[112] Krzysztof Bielecki „Rekonstrukcja”


Książka wydana własnym nakładem w ramach
Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości
Warszawa 2012, 222 str.
Ocena: 6/10 Niezła

Testy projekcyjne od dawien dawna kojarzą mi się z filmami, na których jeden z bohaterów ogląda obrazy i widzi coś zupełnie innego, czego oglądający spodziewałby się. Charakterystyczne plamy atramentu zawsze podsycają akcję, bo przecież i ja mogę w nich dostrzec coś ciekawego, związanego z moim nastrojem albo sytuacją w jakiej się znajduję. A co powiecie na powieść projekcyjną? Czy taka książka może mieć racje bytu?

Pan Krzysztof Bielecki jest autorem czterech książek. W minionym 2012 roku miałam okazję czytać jedną z jego najbardziej kontrowersyjnych powieści pt. „Defekt pamięci”. Wcześniej, przed lekturą, kora była moim pierwszym spotkaniem z zakręconą prozą Pana Krzysztofa ukazały się takie powieści jak: "Miasto to gra" , "Kod, czyli rzeczy, które zauważasz w mieście, gdy wpatrujesz się w nie odpowiednio długo" oraz "Raz na kilkaset lat" Jego pozycje wychodzą poza schematy, a kolejny szereg niestandardowych rozwiązań fabularnych z pewnością i tym razem wywoła wiele kontrowersji.

Istotą powieści jest to, że John Johnson znika, kiedy jego przyjaciel odpływa w objęcia Morfeusza. Cały czas pozostaje jednak we wnętrzu pociągu, do którego wsiedli przecież razem. W pociągu, który nie jest zwyczajną maszyną, z jaką spotykamy się w XXI wieku i służy do zupełnie innych celów. Wszyscy jej pasażerowie za czymś tęsknią i nie uwierzysz, co jest powodem przepełniającej ich nostalgii. I jak tu połapać się o co chodzi, skoro to literacki test projekcyjny?

I choć nie dokonał tego dnia niczego niezwykłego, nic nie stworzył, niczego nie osiągnął, to jednak nigdy nie określiłby go mianem dnia straconego. To nie był koniec, to nie była pauza w życiu, to był początek czegoś zupełnie nowego.”

Kiedy dowiedziałam się, że Pan Krzysztof wdaje kolejną pozycję, zrodziła się we mnie wielka ochota jej przeczytania. Po lekturze opisu książki wiedziałam, iż będzie to „coś” jeszcze bardziej zakręconego, zwłaszcza, że podczas słynnych testów projekcyjnych każdy może zobaczyć coś innego. Ta koncepcja wydawała się wielce kusząca, zwłaszcza, że podczas lektury „Defektu pamięci” mogłam przekonać się o bezkresie wyobraźni młodego autora.

Choć opis wydawał się znacząco jasny, wiedziałam, iż spodziewać się mogę wszystkiego, nawet tego, co nie mieści się normalnemu człowiekowi w głowie. Z tym przeświadczeniem zaczęłam czytać. Jednak „Rekonstrukcja” wydawała się jakby pisana tą samą ręką, a jednak innym piórem. Wiem, to co napisałam jest strasznie zakręcone, jednak taka właśnie jest ta pozycja.

Najnowsza książka Pana Bieleckiego jest zbiorem sześciu opowiadań, które początkowo wydające się zupełnie niezwiązane, łączą się w jedną całość, kiedy czytelnik przeczyta ostatnią z opowieści. Historie przedstawione przez pisarza poprzedza wstęp, w którym autor kilkakrotnie podkreśla, że John Johnson zniknął, a jednak nadal pozostaje w pociągu, z którego nie sposób wysiąść. Dzięki temu chaotycznemu wstępowi czytelnik może przekonać się, iż autor jest ponad historiami, wtrąca słówko o tym i o tamtym, opowiadając wręcz bezpośrednio czytelnikom, co ma po kolei miejsce. Podobało mi się to, że Pan Krzysztof był jakoby tym, który pokazywał czytelnikowi wielokształtne kleksy i oczekiwał odpowiedzi.

„Niektóre pytania są piękniejsze, gdy nie znamy na nie odpowiedzi, prawda?”

Zaskakującym było jednak dla mnie to, że wstęp nie kończył się po pierwszym rozdziale, a czytelnik musiał czekać na przedstawienie samego zniknięcia Johna, aż do ostatniego rozdziału. „No nic” - pomyślałam - „Trzeba czytać dalej”. I tak też zrobiłam. Każda kolejna historia wywołuje w czytelniku zaskoczenie począwszy od „Upalnych dni” po „Czerwone usta” (w których pogubiłam się na tyle, że czytałam tą opowieść dwukrotnie). Jednak mimo rozbieżności problemów bohaterów i tematyki tych króciutkich utworów, miały połączyć się w całość, a ostatni rozdział powinien sprawić, że wiele rzeczy staje się jaśniejszych (choć nie do końca zrozumiałych).

Czasami opowiadanie pochłaniałam w dziesięć minut, w innych przypadkach liczyłam strony, które pozostały mi do końca jego lektury. Wiedziałam, że nic nie mogę pominąć w wyczekiwaniu na końcowe wielkie „BUM!”. Dotarłszy do ostatniej strony poczęłam się zastanawiać czy odnalazłam kwintesencję lektury, czy waściowie odczytałam tą nieszablonową publikację. Ale czy można dobrze odpowiedzieć na pytanie: Co przedstawia kleks? A zła odpowiedź wchodzi w grę?

„A szaleństwo? Jest fascynujące, ponieważ dotyka jedynie materialnych umysłów. Wariactwo to choroba mózgu, a jeśli nie masz ciała , to nigdy nie zasmakujesz tego stanu psychiki. Zapamiętaj to sobie.”

Podsumowując, chciałabym podkreślić, że jeszcze dziś, kilka dni po lekturze, z zaciekawieniem przyglądam się „temu kleksowi” i zastanawiam się czym dla mnie jest. Choć czuję mimowolny niedosyt po lekturze spowodowany brakiem tej „iskierki”, która napędzałaby machinę „chcę, chcę”, uważam, że pozycję warto przeczytać. Dlaczego? Książka Pana Krzysztofa pozwala ruszyć komórkami mózgowymi, zastanowić się, a nawet zaangażować się w lekturę, co zdarza się niezwykle rzadko. To powieść, która sprawia, że zaczynamy się zastanawiać czy czarne jest faktycznie czarne, a może nie białe.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Panu Krzysztofowi Bieleckiemu ;)

11 komentarzy:

  1. Cieszę się, że komuś się podobało. Ja nie dawałam rady i ostatecznie znacznie niżej oceniłam "Rekonstrukcje"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywały momenty trudne - jak pisałam - ale lubię pióro Pana Krzysztofa i jego umiejętność swobodnego omawiania najbardziej niemożliwych historii ;)

      Usuń
  2. Myślę, że to jednak książka nie dla mnie - jakoś mnie nie przekonuje... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ fajnie, że wypada całkiem dobrze. Pokochałam 'Defekt pamięci' i chętnie zapoznałabym się również z 'Rekonstrukcją'. Lubię takie zakręcone, nieco dziwaczne historie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Rekonstrukcja" wg mnie stoi w cieniu "Defektu pamięci". Jest jednak równie mocno (a może i bardziej zakręcona) i chyba bardziej wymagająca (chodzi oczywiście o skupienie w czasie lektury i odkrywania kolejnych zawiłości) ;)

      Usuń
  4. Ciekawa recenzja,a książke mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam ,,Defekt pamięci'', lecz niestety muszę przyznać, że jak dla mnie, była to zbyt pogmatwana historia i nie ,,przemówiła'' do mnie, dlatego i w przypadku ,,Rekonstrukcji'' także podziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z miłą chęcią zapoznałabym się z tym autorem, tym bardziej, że wiele o nim słyszałam i chciałam sama wyrobić sobie o nim opinię. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzeba będzie zajrzeć do tej książki:D

    OdpowiedzUsuń
  8. O "Defekcie pamięci" słyszałam, ale niestety nie miałam okazji przeczytać. Nie wiem czy odnajdę się w takim pomieszaniu z poplątaniem, ale zawsze warto spróbować :)

    OdpowiedzUsuń

Mały ślad po Tobie = Wielki uśmiech na mojej buzi ;)