niedziela, 4 grudnia 2011

[79] Eric – Emmanuel Schmitt „Kiki van Beethoven”

Wyd. Znak literanova
Kraków 2011
Ocena: 7/10 Dobra

Siedzę, nucąc sobie pod nosem kolejny z setek utworów jakie słyszałam. Muzyka jest nie tylko dla mnie, ale również dla mas ludności Ziemi ważną rzeczą. Jednak czy zastanawialiśmy się kiedyś, co zrobilibyśmy, gdyby po prostu jej nie było, gdybyśmy nie słyszeli kolejnych nut, niegdyś zapisanych na kartkach ? Pozostałą by cisza. Cisza, która wręcz dudniłaby Nam w uszach, a serce ściskał żali i tęsknota za tym, co zawsze było znajome...

Eric – Emmanuel Schmitt to pisarz, którego wręcz nie idzie nie znać. Każdy z Nas, chwytając za powieści owego Pana, zakocha się bez pamięci w jego prozie. Ten bardzo dobry autor urodził się  28 1960 roku w Sainte-Foy-les-Lyon w rodzinie sportowców - jego matka była mistrzynią Francji w sprincie, a ojciec – uniwersyteckim mistrzem boksu. Wychowywał się w rodzinie ateistycznej. Kiedy rozpoczął studia filozoficzne, porzucił ateizm dla gnozy, którą zamykał w formule: nie wiem. Jednak w każdym dłuższym wywiadzie pisarz powraca do wydarzenia, które nieodwracalnie zmieniło jego życie duchowe – wydarzenia, w które wszedł jako niewierzący, a z którego wyszedł jako wierzący. Eric-Emmanuel Schmitt to nie tylko doktor filozofii, autor naukowej rozprawy o Diderocie, poczytnych powieści i oglądanych przez szeroką publiczność sztuk. To także – a może przede wszystkim – człowiek nieustający w rozwoju, baczny obserwator życia i świata.*

Kiki kiedy zauważa w sklepie ze starociami znajomą maskę, kupuje ją bez chwili zastanowienia. Zaabsorbowana pokazuje ją swoim czterem przyjaciółką. I tu wszystko się zaczyna. Bo przecież ile można trwać w drętwocie, zanim zorientujesz się, że coś jest nie tak ? Zapomniana melodia staje się początkiem rozmyślań Kiki nad życiem, które każdego czytelnika popychają do refleksji nad własnym życie. Jednak koniec opowiadania nie zamyka pozycji i dalej możemy przeczytać zapiski autora, które wywołują w czytelniku jeszcze więcej emocji ;)

Kiedy po powrocie do domu zobaczyłam na biurku ogromną paczkę, bardzo się ucieszyłam i jak najszybciej chciałam ją rozpakować. Choć koleżanka rozpakowała za mnie przesyłkę, dobrze wiedziałam za którą książkę chwycę najpierw. Zaintrygowała mnie ta folia w którą była zapakowana (żart) ;P A tak naprawdę byłam ogromnie ciekawa nie tylko samej pozycji, ale również płyty – pełna entuzjazmu przystąpiłam do lektury.

Przyznam, że po raz kolejny nie zawiodłam się na tym francuskim pisarzu. Pan Schmitt udziela Nam tym razem nie tylko lekcji muzyki, ale również możemy odbyć mały wykład o życiu. Najbardziej spodobało mi się to, że autor jako główną bohaterkę osadził osobę starszą ;) Przyznam, że dawno nie czytałam powieści z perspektywy starszego człowieka, tym bardziej byłam ciekawa jak potoczą się dalsze losy Kiki. Cieszę się, że Pan Eric - Emmanuel Schmitt ukazując niedługą historię przekazał Nam tak wiele.

"Piękno jest nie do zniesienia (...). 
Jeżeli chce się spokojnie żyć, lepiej trzymać się z daleka od piękna;
 inaczej, przez kontrast, dostrzega się mizerność życia, 
jego zerową wartość. 
Słuchać Beethovena to jak założyć buty geniusza
 i zdać sobie sprawę, że mamy inny rozmiar."

Mogliśmy nie tylko zastanowić się nad wagą muzyki w naszym życiu, ale również symboliką pewnych obrazów przeszłości. Przyznam, że nigdy nie zastanawiałam się, czy to, co robię w tej chwili, będzie odgrywać w przyszłości ważną rolę. Myślę, że po lekturze pozycji, choć trochę zmienił się mój stosunek do tego co robię, myślę i czuję. Teraz z pewnością zarejestruje i „poukładam” w odpowiednich szufladkach każde słowo, każde zdarzenie.

Idąc dalej, należy wspomnieć tle lektury – traumatyczne przeżycia kształtują nie tylko naszą osobowość, ale również wpływają na nasze dalsze życie i nasze ruchy bezwarunkowe. Pisząc te słowa mam na myśli nie tylko historię rodziny Kiki, ale również to co przeżyli bliscy Rachel. Wycieczka do Auschwitz poruszyła również mnie – chociaż nie byłam tam jeszcze domyślam się jakie byłyby moje odczucia na widok tych wszystkich okropieństw jakie przeżyli ludzie tacy jak my.

Z moim entuzjazmem spotkałam się również druga część książki, aczkolwiek żałuję, że te, wywołujące w człowieku wiele rozmyślań, fragmenty, czytałam ze znacznie mniejszym zapałem niż historię Kiki. Moim zdaniem pierwsza część książki była znacznie żywsza, a rozdział „od autora”, znacznie spokojniejszy, mimo wszystko idealnie podsumował pozycję.

Podsumowując, przyznaję, że publikacja spod pióra Erica – Emmanuela Schmitt,
pomimo lepszych i gorszych momentów nie powiewa nudą i kształtuje każdego, kto chwyci ją w ręce. Ponadto chwile czytania ubogaca Nam płyta z utworami niesamowitego i zawsze pozostającego w pamięci Beethovena. Myślę, że zarówno Pisarz jak i samo wydawnictwo (mam ty na myśli głównie okładkę), po raz kolejny spisali się na medal ;)

* Opis pochodzi ze strony Wydawnictwa ;)


Książkę mogłam przeczytać dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak literanova




Drugie losowanie za nami. Myślę, że zwycięzcy będą zadowoleni. I tak z 9 osób do losowania, szczęśliwcami są numerki: 8, 3, 9, 7, czyli : Klaudia, Rapisodia, Sara i Xx Zaczytana xX ;) Bardzo proszę Was, dziewczyny o kontakt na mojego maila: meme@poczta.onet.eu
A już dziś rusza kolejna edycja ;) W komentarzu proszę o magiczne słówko zgłaszam się ^^ Szansę na wygranie kodu rabatowego 30% zniżki na dowolne książki w Wydawnictwie ZNAK macie do 10 grudnia. Powodzenia ;)

12 komentarzy:

  1. Eric Emmanuel Schmitt to sprawdzona marka, bez cienia jakichkolwiek wątpliwości sięgnęłabym po książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na razie czytałam tylko jedną jego książkę- "Dziecko Noego" i nawet mi się podobała,więc myślę,że i po tę mogłabym z przyjemnośćią sięgnąć;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio czytam recenzje najnowszej książki Schmitta i nie są zbyt pochlebne ;0
    Ale muszę przekonać się na własnej skórze, czy macie rację ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Hm, chyba jednak nie wszyscy "chwytając za powieści owego Pana, zakochają się bez pamięci w jego prozie". Jestem świeżo po "Dziecku Noego" i książka bardzo, bardzo mnie zawiodła. Szkoda, bo jednak historia ma pewien potencjał... Nie widzę jednak w stylu Schmitta nic pięknego- oczywiście, chwyta za serce i wzrusza, ale są to dla mnie chwyty poniżej pasa i raczej wysługuje on się tutaj dobrą fabułą aniżeli pięknem słowa. Cóż, nie polubimy się z tym autorem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo mnie ciekawi ta książka i muszę się w końcu za nią rozejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Schmitta lubię więc chętnie przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham Pana Schmitta od czasu przeczytania 'Trucicielki' xD

    OdpowiedzUsuń
  8. Jest to już druga książka, dzięki której spotkałam się z tym autorem :) Poprzednia była 'Trucicielka'. Jedyne co mam do zarzucenia tej pozycji to fakt, iż przemyślenia autora zajmują więcej miejsca niż samo opowiadanie, ale co ja traktuję jako minus inni zaliczają jako plus :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Póki co czekam na wyniki konkursu w którym zgłosiłam się m. in. po Kiki. Jeżeli mi się nie uda wygrać, pożyczysz mi książkę na przerwę świąteczną ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka Kiki czeka już na półce po twojej recenzji mam jeszcze większą ochotę na jej przeczytanie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Wstyd, nie czytałam żadnej książki autora. Gdy tylko chcę to zmienić to ktoś zabiera mi kolejne pozycje z biblioteki ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie czytałam nic tego autora, więc nie brałam tej książki. Może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń

Mały ślad po Tobie = Wielki uśmiech na mojej buzi ;)