poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Mała spowiedź...

Untrmarkt Görlitz 
Kochani! Kiedy wielkimi krokami nadchodziły wakacje, a co za tym idzie masa wolnego czasu, miałam wielkie plany, nie tylko co do czytania i aktywności blogowej, ale również wielu innych rzeczy. Niestety, jak to bywa w wakacje wszystkie niezwykłe idee i pomysły przyhamował wszechogarniający leń, letnie wyjazdy i domowe porządki. Postanowiłam, że w końcu muszę nie tylko przyznać się do kilku rzeczy sama przed sobą i tu – przed wami, ale również odrzucić za siebie to co niepotrzebne i ruszyć do przodu z nową siłą.

Nebengasse in Görlitz (boczna uliczka w Görlitz)
Jak pewnie zauważyliście strasznie opuściłam się z pisaniem nowych recenzji (choć przeczytałam już kilka niesamowitych pozycji). Na dodatek cykl „LiTeRaCKie PoDrÓżE DoOkoŁA ŚwiAtA”, który sprawiał mi ogromną radość, kiedy go tworzyłam, a jeszcze większą, gdy widziałam wasze zainteresowanie nową akcją, stanął” na etapie drugiej odsłony. W zeszłym tygodniu wróciłam z moich najlepszych wakacji ostatnich lat – Workcamp'u w niemiecko-polskim mieście Görlitz-Zgorzelec. Podczas dwóch tygodniu pobytu na obozie nabyłam nie tylko niesamowite doświadczenia, ale również rozwinęłam swoje zdolności językowe. Podczas mojej nieobecności mogliście przeczytać dwie recenzje: Marzycieli i Pokutników” i „Miasteczka Salem” oraz drugą odsłonę cyklu. Po tygodniu „odpoczynku” spożytkowanego na rozpakunek walizek, rozdysponowanie pamiątek, wakacyjne porządki domowe, oglądanie Olimpiady i uporządkowanie półek z książkami (nie mogłam się powstrzymać i kupiłam publikację o malarstwie apokaliptycznym po niemiecku) postanowiłam wrócić do miejsca, które jest dla mnie niezwykle ważne – na mojego bloga.

Dresden (Drezno)
Jak przystało na spowiedź – obiecuję poprawę ;) Choć w głowie drzemie masa nowych pomysłów, postanowiłam, że najpierw nadrobię zaległości nie tylko związane z pisaniem czy czytaniem, ale również w końcu uzupełnię poszczególne zakładki i uporządkuję etykiety. Postaram się odwiedzić choć część zaprzyjaźnionych blogów. Mam nadzieję, że jeszcze dziś uda mi się opublikować recenzję „Grzechu ojca” - lektury, którą udało mi się przeczytać podczas Workcamp'u. Ostatnie dwie wakacyjne odsłony cyklu – dziewiętnastego i dwudziestego szóstego sierpnia skończę przygotowywać na tip top ;) Wierzę też, że nawet te nieblogowe sprawy w końcu ruszą do przodu i ujrzę w najbliższym czasie ich szczęśliwy koniec.

Jak to mawialiśmy na Workcamp'ie:

- Damy radę?
- Tak, damy radę! ;)

PS. Wkrótce możecie spodziewać się też pełnej fotorelacji z Workcamp'u ;P

5 komentarzy:

  1. Życzę, żeby skończyło się jak w Bobie Budowniczym xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że ta nasza przyśpiewka (która wzięła się od tego, że kolega ma młodszego brata oglądającego bajki) zadziała w pełni, bo już widzę pierwsze oznaki "ruchu do przodu" ;)

      Usuń
  2. Zazdroszczę wycieczki do Niemiec. Sama bym chętnie pojechała;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazdroszczę takiej wycieczki ;) A zaległości z pewnością szybko nadrobisz :)

    OdpowiedzUsuń

Mały ślad po Tobie = Wielki uśmiech na mojej buzi ;)