czwartek, 23 lutego 2012

[86] Krzysztof Bielecki „Defekt pamięci”



Książka wydana własnym nakładem w ramach

Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości
Warszawa 2012, 154 str.
Ocena: 8/10 Bardzo dobra

We współczesnym świecie coraz więcej osób pisze. Jedni robią to dla przyjemności i w domowym azylu, inni – dla korzyści materialnych. Są jeszcze ludzie,, którzy łączą dobre z pożytecznym. Jednak co zrobić, jeśli człowiek MUSI pisać? Co byś zrobił, gdyby od dziennej normy dwóch zapisanych stron, zależało życie wielu ludzi i losy świata?

Pan Krzysztof Bielecki jest autorem czterech książek. Wbrew pozorom „Defekt pamięci" nie jest jego debiutem. Wcześniej ukazały się takie powieści jak: "Miasto to gra" , "Kod, czyli rzeczy, które zauważasz w mieście, gdy wpatrujesz się w nie odpowiednio długo" oraz "Raz na kilkaset lat" podpisane jego nazwiskiem. Czwarta, wspomniana już publikacja autora jest najbardziej przystępną spośród czterech książek tego autora, choć szereg niestandardowych rozwiązań fabularnych z pewnością także i tym razem wywoła pewne kontrowersje.


Kool Autobee – pracownik biurowy uzależniony od toneru, doświadcza nietypowego problemu. Podczas przeprowadzanego remont w kuchni znajduje swoją dawną, znienawidzoną pracę z lat szkolnych, która przydaje mu się do zatknięcia dziury. Problemy w domu, karteczki na stoliku nocnym, i codzienne informacje o kolejnych katastrofach, nie pozostawiają bohaterowi złudzeń, że wina może leżeć po jego stronie. Początkowo sceptyczny nastój do konieczności pisania jeszcze bardziej się wyostrza, gdy Kool dochodzi do wniosku, że zapisanie dwóch stron dziennie, będzie teraz jego codziennym obowiązkiem. Od tej pory musi dzielić czas pomiędzy codzienność, zapobieganie zniszczeniu świata poprzez zaprzestanie pisania oraz podążanie śladami zawiłej intrygi, która doprowadza go do coraz dziwniejszych ludzi, miejsc i sytuacji, sprawiając, że jego dotychczas uporządkowane życie zaczyna nabierać zupełnie nowych barw i zmierzać w nieprawdopodobnym kierunku. 
Pan Krzysztof Bielecki
 

W ogromie pozycji, często zapychanych tandetnymi czytadłami odnajdujemy nie tylko tytuły wydane przez wielkie i popularne w Polsce wydawnictwa, ale również książki, które zostały wydane w własnym nakładem przez autorów. Do tych drugich z pewnością czytelnicy podchodzą: po pierwsze - znacznie ostrożniej, po drugie – rzadziej, gdyż promocja jest znacznie mniejsza i często niewiele osób wie o istnieniu danego czytadła. Na pomoc przychodzimy my – Blogerzy – zawsze w pełni szczerzy i . Bardzo się cieszę, że udało mi się przeczytać „Defekt pamięci”, bo naprawdę warto. Ale dlaczego?


(…) Podświadomość często płata nam figle. Pomieszało ci się to, co zmyślone z tym, co prawdziwe. Taki defekt pamięci.”

Kiedy chwytałam za pozycję, nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Przyznaję, że nieco obawiałam się lektury, gdyż nie czytuję za często takich powieści. Jednak z każdą kolejną stroną zauważałam, że książka coraz bardziej mnie wciągnęła. Nim się spostrzegłam minęłam setną stronę, skąd do samego końca nie było już daleko. Wszystko to zawdzięczam lekkiemu, a zarazem magnetycznemu stylowi autora. Nawet sytuacje, które wyłaniały się z innych, a te z jeszcze innych, wcale mnie nie dziwiły, wręcz jeszcze podsycając moją uwagę. Za to należy się Panu Krzysztofowi ogromny plus ;)


(...) przez całą szkołę podstawową wpajano mi, że muszę czytać, przez co zacząłem myśleć o kontakcie z literaturą jako czymś, co wyłącznie być musi, a pod żadnym pozorem nie może być wynikiem własnej, autonomicznej decyzji. Lektura jako przykry obowiązek”


W tej niecodziennej pozycji spodobało mi się szczególnie to, że czytelnik nigdy nie wie co się wydarzy, a każdy wątek, wprowadzany przez Pana Krzysztofa Bieleckiego, niesie ze sobą cząstkę ekscytacji i zaskoczenia. Kiedy zaczynamy kolejny rozdział, możemy śmiało powiedzieć, jak niegdyś Sokrates: „Wiem, że nic nie wiem”. Rodrigo, Czarnoksiężnik, Człowiek o srebrnej skórze czy facet jedzący skręty z czasem stają Nam się nie tylko bliscy, ale również pozostają w pamięci nawet wtedy, kiedy to okazuje się, że większość jest owocem wyobraźni innych Piszących.

Motywator, który poniekąd jest najważniejszą częścią pozycji, wprawia Nas czasem w zakłopotanie, częściej w zdziwienie. Jestem ciekawa skąd Pan Krzysztof miał tak rozmaite pomysły na owe „przyczyny” ludzkiego pisania, albo raczej „skutki” jego braku. Zaciekawiła mnie również kwestia NaNoWriMo. Początkowo myślałam, że istnieje ono jedynie w świecie wykreowanym przez pisarza, a kiedy wpisałam hasło w wyszukiwarkę, czekało mnie chyba największe zaskoczenie związane z nietuzinkową powieścią „Defekt pamięci” ;)

Podsumowując, muszę przyznać, że pozycja Pana Krzysztofa jest najdziwniejszą i najbardziej zakręconą, a jednocześnie zaskakującą (pozytywnie oczywiście) publikacją, jaką w ostatnim czasie czytałam ;) Moim zdaniem książkę powinien przeczytać każdy, ponieważ TAKIEJ lektury jeszcze nie było. Na pewno po lekturze nie powtórzycie słów znanej polskiej piosenki: „Ale to już było”.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Panu Krzysztofowi Bieleckiemu ;)

12 komentarzy:

  1. książka rzeczywiście wydaje się bardzo oryginalna, przynajmniej ja nie spotkałam się jeszcze z czymś podobnym więc tym bardziej jestem ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo chętnie przeczytałabym tę książkę :). W innej recenzji także przeczytałam ,iż jest to powieść niezwykle dziwna i zaskakująca. To świetna odmiana w morzu podobnych pomysłów, gdzie nie tak łatwo wymyślić coś nowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, warto tym razem postawić na oryginalność

      Usuń
  3. "Defekt pamięci" można zamówić na stronie www.defektpamieci.pl.

    OdpowiedzUsuń
  4. Może kiedys przeczytam.Zapraszam do siebie na konkurs:http://ksiazkaaurelii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Fantastyczna recenzja! Zapewne tak jak sama książka - już samym tytułem zaczęła mnie zachęcać do przeczytania. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta książka czeka u mnie na półce. Mam na nią ogromną ochotę! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie słyszałam o niej, ale po twojej pozytywnej recenzji to chyba muszę przeczytać

    OdpowiedzUsuń
  8. Zazdroszczę, tym bardziej, że zaprzepaściłam szansę na przeczytanie tej książki, ale ja to jeszcze nadrobię :).

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie przepadam za książkami polskich autorów, ale na tę może się skusze

    OdpowiedzUsuń
  10. Również jestem zadowolona z lektury "Defektu pamięci". Książka mnie zaskoczyła, fajnie, że na polskim rynku wydawniczym pojawiła się pozycja zgoła inna niż wszystkie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Książka czeka grzecznie w stosiku na swoją kolej :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Mały ślad po Tobie = Wielki uśmiech na mojej buzi ;)