Pokazywanie postów oznaczonych etykietą William Wharton. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą William Wharton. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 sierpnia 2012

LiTeRaCKie PoDrÓżE DoOkoŁA ŚwiAtA #3

LiTeRaCKie PoDrÓżE DoOkoŁA ŚwiAtA to Cotygodniowy cykl na blogu u Meme, podczas którego będziecie mogli poznać kolejne kraje nie tylko od strony zabytków czy sławnych postaci, ale przede wszystkim LITERATURY. Będziecie mogli nie tylko przeczytać moje spostrzeżenia na temat wybranych dzieł, ale również liczę, że uda się podyskutować o Waszych przygodach literackich „w danym państwie” ;)

Kochani! Nawet nie wiecie jak się cieszę, że w końcu wracam do Was z moim ulubionym cyklem, bo sama uwielbiam także podróżować, nie tylko palcem po mapie. W tejże odsłonie, mimo niesamowitej wycieczki do Niemiec, postanowiłam pokazać Wam zupełnie inną część świata, która jest bardzo, ale to bardzo obfita w literackie perełki. Dlatego dziś wybieramy się aż za ocean – do Stanów Zjednoczonych Ameryki (USA). Mam nadzieję, że zasmakujemy nie tylko dobrej przez duże D literatury, ale również niesamowitych potraw, a także zobaczymy niezwykłe widoki i podłapiemy trochę słonka ;)

Jak wiadomo - Stany Zjednoczone Ameryki, obok Chin i Rosji, jest jednym z największych mocarstw na świecie, dlatego nie powinno nas dziwić, że tak wielu wspaniałych pisarzy pochodzi właśnie stamtąd. Co z pewnością może zachwycać w USA – jego powierzchnia jest na tyle wielka, by pomieścić rozmaitych przyjeżdżających od racjonalnych biznesmenów, po zwariowanych wizjonerów. Tworzy to naprawdę ogromną mozaikę kulturową. Stany Zjednoczone to również kraj bogaty pod względem typów krajobrazu. Znajdziemy tu nie tylko nizinne wybrzeża Atlantyku, Appalachy ciągnące się z północy na południe na wschodzie, centralne równiny, ale także przecinające terytorium kraju z północy na południe Kordyliery na zachodzie oraz góry Adirondacks w stanie Nowy Jork. Istnieje niezliczona ilość miejsc, które trzeba zwiedzić w USA, jednak ze wględu na rozległość kraju nie sposób dotrzeć do każdego z nich. Jednak są zakątki, którym nie powinno się omijać w czasie podróży poprzez Stany USA ;) Myślę, że ja, gdybym miała możliwość takiej podróży, na pewno nie odpuściłabym sobie Wielkiego Kanionu w Arizonie.
Ten cud natury liczy dobie 446 kilometrów długości, 29 kilometrów szerokości oraz prawie 2 kilometry głębokości. Kusi nie tylko nietypowością, ale również niesamowitymi widokami. Kolejny przystanek na trasie mojej wycieczki miałby miejsce z pewności w Parku Narodowym Yellowstone. Ten najstarszy obiekt na świecie pokazuje piękno przyrody w całej swej okazałości – od gejzerów, wodospadów i gorących źródeł, po dzikie lasy pełne niespotykanych gatunków zwierząt i roślin. Oczywiście, podczas takiej podróży nie zapomniałabym również o Las Vegas – mieście hazardu i niekończącej się imprezy, Nowym Jorku – światową, kulturalną stolicę USA oraz San Francisco – jedne z najpiękniejszych, pod względem architektonicznym, miast.

Kuchnia Amerykańska wbrew pozorom to nie tylko fast food, dlatego postanowiłam przedstawić Wam dziś dwa słodkie Amerykańskie przysmaki ;)

Pierwszy przepis, pochodzący ze strony Ugotuj.to na przepyszne ciasto Key Lime Pie:

Składniki:

Spód:
niecałe półtorej szklanki pokruszonych półsłodkich herbatników
2 łyżki cukru
5 łyżek stopionego masła

Masa:
1 puszka (450 ml) słodzonego mleka skondensowanego
4 żółtka
1/2 szklanki soku z limonek lub cytryn (świeżo wyciśniętego)
+ 3/4 szklanki schłodzonej śmietany kremówki

Sposób przygotowania:
Przygotuj masę na spód ciasta: rozgrzej piekarnik do 175°C. Wymieszaj okruchy herbatników z masłem i cukrem. Masę równomiernie rozłóż na dnie formy na tartę (najlepiej szklanej) o średnicy 26 cm. Piecz 10 minut, a potem wyjmij i ostudź. Nie wyłączaj piekarnika. Przygotuj masę: połącz skondensowane mleko z żółtkami, dodaj sok z limonek lub cytryn i bardzo dokładnie wymieszaj. Rozsmaruj na podpieczonym spodzie, piecz jeszcze 15 minut. Formę z ciastem odstaw do ostygnięcia (dopiero ostudzona zaczyna tężeć). Przykryj, wstaw na 8 godzin do lodówki. Bezpośrednio przed podaniem ubij na sztywno śmietanę kremówkę. Ciasto posmaruj bitą śmietaną, pokrój na porcje i od razu podawaj.


Z kolei drugie to przepis z Domowych Wypieków na sernik nowojorski:

Składniki:

Spód:
165g ciasteczek digestive
90g margaryny lub masła

Masa serowa:
1400g serka kremowego typu Philadelphia*
250g cukru
64g mąki pszennej
5 jajek
200g gęstej, kwaśnej śmietany

Sposób przygotowania:
Tortownicę (o średnicy 26cm) owinąć (od zewnętrznej strony) parokrotnie i szczelnie w folię aluminiową. (Sernik pieczony będzie w kąpieli wodnej). Ciasteczka rozkruszyć na bardzo drobno. (W tym celu najlepiej włożyć je do woreczka do mrożenia i przy pomocy wałka rozkruszyć lub zrobić to blenderem). 90g masła (lub margaryny) roztopić. Rozkruszone ciasteczka połączyć z roztopionym masłem i wyłożyć do tortownicy. Wstawić na 30min. (lub dłużej) do lodówki. Rozgrzać piekarnik do 180°C. Przygotować masę serową. Wszystkie składniki dokładnie zmiksować. Nie trzeba miksować długo, tylko do połączenia składników. Zagotować dużą ilość wody. Masę wylać na spód. Tortownicę wstawić do większego, żaroodpornego naczynia. Ostrożnie nalać do niego wrzątek do połowy wysokości tortownicy. Piec 45min. Po tym czasie zmniejszyć temperaturę do 160°C i piec kolejne 30min. (Podczas pieczenia przykryłam sernik z góry folią aluminiową, aby pozostał biały). Po tym czasie sernik powinien być upieczony. (Sprawdzić środek dotykając delikatnie opuszkiem palca lub patyczkiem. Ciasto powinno być na środku ścięte). Sernik pozostawić na 1 godz. w piekarniku, przy lekko uchylonych drzwiczkach. Kolejno wyciągnąć i pozostawić we formie do całkowitego ostygnięcia. Następnie wstawić na noc do lodówki.

I na koniec, po smacznym posiłku, jeszcze „smaczniejsze” lektury.

Na pierwszy rzut pozycja Pana Richarda Paula Evansa, który oczarował wszystkich, także mnie - „Stokrotki w śniegu”:

„Podsumowując, muszę przyznać, że dawno nie czytałam tak dobrej pozycji, która wywoływałaby w czytelnika tak skrajne emocje, począwszy od złości, po łzy. Bez cienia wątpliwości mogę powiedzieć, że jestem ciekawa pozostałych pozycji tego autora i z pewnością przeczytam je w 2012roku ;) Myślę, że ta dawka pozytywnej energii, zawarta na kartach „Stokrotek w śniegu” przyda się każdemu z Nas na ten Nowy, 2012 rok. I choć ostatni rozdział możesz, drogi Czytelniku, czytać ze łzami w oczach (tak było w moim przypadku), na pewno kiedy odłożysz pozycję, nie powiesz: „Żałuję, że przeczytałem tą książkę”...”

Kolejna, równie refleksyjna pozycja kolejnego świetnego autora - Williama Whartona - który oczarował mnie nietuzinkową publikacją „Wieści” traktującą nie tylko o świętach, ale także ludzkich problemach:

„Po przeczytaniu pozycji nie mogłam ochłonąć, gdyż autor naprawdę postarał się, Ukazał nam rodzinę, która utożsamiała każdego z nas i pokazał, że nawet w najpiękniejszy dzień roku, jakim są Święta Bożego Narodzenia, mogą trapić nas zmartwienia dnia codziennego.”

„Powieść, która przekazuje nam wiele wartościowych rzeczy, pisana jest prostym i lekkim językiem, dlatego książkę czyta się szybko i z uśmiechem na ustach. Wharton szczególnie ujął mnie podział rozdziałów ( z pewnością nie zdradzę wam co i jak – musicie zobaczyć to sami ;D ).”

w moim „krótkim” wywodzie nie mogę zapomnieć o Panu Khaledzie Hosseini, który wzbudził we mnie nie tylko zachwyt, ale również wycisnął łzy, kiedy czytałam „Chłopca z latawcem”. Sami zobaczcie:

„Mimo że na początku trudno mi się było w nią wciągnąć, potem nie mogłam się wręcz od niej oderwać. "Chłopiec z latawcem" to książka, przez którą człowiek gotowy jest zarwać noc byle tylko dowiedzieć się co dalej. Uwielbiam takie historie, trochę rzewne, trochę sentymentalne (ale czy można inaczej pisać o swoim kraju żyjąc z dala od niego?) takie zwyczajnie niezwyczajne, a przy okazji naprawdę dobrze napisane. Według mnie to przepiękna opowieść o winie i odkupieniu, o miłości do ojca, do ojczyzny. O przyjaźni. Smutna i dramatyczna. Ale i niosąca nadzieję. Po prostu niezwykła.”

„Największe wrażenie zrobił na mnie jednak psychologiczny obraz głównego bohatera, często nie podobało mi się jego postępowanie, głównie dlatego, że sam był świadomy, że robi źle, chciał lepiej, a jednak dokonywał takich a nie innych wyborów, które przyszło mu później odpokutować. Niespodziewany telefon wzywający do Peszawaru jest jak głos z przeszłości, od której nie można uciec. A przecież Amir zawsze wiedział, że kiedyś będzie musiał wrócić do kraju dzieciństwa, by odnaleźć jedyną rzecz, jakiej nie znalazł w swoim nowym świecie: nadzieję na odkupienie. Na zmazanie grzechu tchórzostwa i zdrady. Na wybaczenie samemu sobie.”

I na koniec – książka, którą zrecenzowałam jako jedną z pierwszych i choć moja opinia nie jest doskonale skonstruowana, uwielbiam ją czasami ponownie podczytywać ;) Zapraszam na fragmenty recenzji pozycji Sue Monk Kidd pt. „Sekretne życie pszczół ”:

„To ciepła, sentymentalna powieść - dla tych, którzy potrafią i lubią się wzruszyć (...)”

„Wszystkie rozdziały tej pasjonującej książki mają wspólny element - opatrzone są notkami o życiu i obyczajach pszczół.”

I tak nasza podróż dobiegła końca ;) Przyznam, że dawno nie odbyłam tak ciekawej wycieczki. Już nie mogę doczekać się kolejnej. (Wyjątkowo długo zeszło mi dodawanie tego posta - jestem tak spalona, że hej ;P)

czwartek, 20 stycznia 2011

[47] William Wharton „Wieści”

Wyd. Zysk i S-ka,
Poznań 1995, 251 stron
Ocena: 9/10 Niecodzienna

Na mojej drodze , wyłącznie dzięki wyzwaniu Znalezione pod choinką stanął William Wharton, kolejny wspaniały twórca literatury współczesnej. Autor nie tworzył pod swoim nazwiskiem, lecz pod pseudonimem. Książki tegoż pisarza – powieści obyczajowo- psychologiczne - różnią się od wielu innych, gdyż ich bohaterem jest alter ego pisarza, czyli druga tożsamością, druga osobowość wewnątrz tej samej osoby. W swoich powieściach Wharton przekazywał filozofię życiową – według niego powinniśmy wykorzystać każdą chwilę do ostatniej kropli. Co do dorobku literackiego autora, to jedna z jego najsłynniejszych powieści – „Ptasiek” została zekranizowana i równie entuzjastycznie przyjęta przez odbiorców jak sama książka. Pisarza należy także kojarzyć z książką „Tato” czy „W księżycową jasną noc” . Mimo nieprzychylności krytyków autor jest bardzo lubiany w Polsce a jego powieści zawsze były na listach bestsellerów.
            Popularna powieść Whartona, jaką są „Wieśći” opowiada o kilku dniach w czasie Świąt Bożego Narodzenia, które Will i Loretta z synem Benem spędzają, jak co roku, w starym młynie pięknie położonym w dolinie Morvandeon we Francji.  Na święta przyjeżdża również dawno nie widziana trójka najstarszych dzieci. Za pomocą gałązek ostrokrzewu, choinki i bożonarodzeniowych pierników Will próbuje wyczarować magiczną atmosferę Świąt, jednak w sercu wciąż czuje niepokój. Nie jest pewien czy znów odnajdzie przy stole tą samą, co rokrocznie radość mimo, że jego małżeństwo przechodzi kryzys. Whorton ukazuje w książce problemy rodzinne, które mogłyby dotyczyć każdego z nas.       
            Po przeczytaniu pozycji nie mogłam ochłonąć, gdyż autor naprawdę postarał się, Ukazał nam rodzinę, która utożsamiała każdego z nas i pokazał, że nawet w najpiękniejszy dzień roku, jakim są Święta Bożego Narodzenia, mogą trapić nas zmartwienia dnia codziennego. Właśnie to najbardziej mnie poruszyło. Wharton nie ukazuje nam nierzeczywistych stworzeń, czy tworów ludzkiej wyobraźni. Czarno na białym „tacy jak my” pozwalają nam z chęcią chwycić za książkę. Rzeczywiści bohaterowie, tworzący świat przedstawiony pomagają nam z prędkością światła przejść przez lekturę.
            Kolejną rzeczą, jaką ujął mnie autor jest motyw zdrady, który pojawia się w powieści. Will i Loretta mogliby wydawać się idealnym małżeństwem – są ze sobą od 30 lat. Dla mnie niemożliwością wydawała się zdrada po tak długim czasie bycia razem. Jednak w każdym związku następuje kryzys, co nie oznacza, że to koniec wielkiej miłości i trzeba od siebie odejść. Zdrada to próba. Tak jak możemy przeczytać w wypowiedzi internautki : „ Czasem zdrada coś kończy…rozpada się jedność jak opuszczone szkło. Nie da się poskładać do kupy zdradzonego szczęścia. Nigdy już nie będzie tak samo, żal pozostanie na zawsze, jak wbity w serce nóż a wspomnienia powrócą przy każdej sprzeczce. Dlatego trzeba wybaczyć (…) ” zawsze jednak musimy pamiętać o tym, że wystarczy wybaczyć i dać szansę drugiej osobie. Wiem, że jestem jeszcze młoda, nie doświadczyłam nigdy zdrady i niektórzy mogą się nie zgadzać z moimi powyższymi rozważaniami.  Mimo to myślę, że jeśli się kogoś naprawdę kocha, jeśli się mu przyrzeka słowami przysięgi małżeńskiej : „ ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to że Cię nie opuszczę aż do śmierci.”  Powinno się też umieć komuś wybaczyć. Z pewnością nie jest to łatwe, gdyż osoba ta, zdradzając nas ogromnie rani. Wspomnienie to pozostaje na wiele lat. Jednak myślę, że nie równa się ono z w tymi wszystkim dobrymi chwilami, które przeżyło się razem. Choć jestem za wybaczaniem niewierności ( oczywiście jeśli to nie powtarza się notorycznie) muszę przyznać, że nie wiem jak postąpiłabym w takowej sytuacji. Ale miejmy nadzieję, że nie będę musiała się borykać z takimi problemami ;)   
            Powieść, która przekazuje nam wiele wartościowych rzeczy, pisana jest prostym i lekkim językiem, dlatego książkę czyta się szybko i z uśmiechem na ustach. Wharton szczególnie ujął mnie podział rozdziałów ( z pewnością nie zdradzę wam co i jak – musicie zobaczyć to sami ;D ). Oczywistością jest to, że mam również swój ulubiony rozdział. Jest nim część powieści, w której nie mówi tylko narrator, ale wszyscy bohaterowie opisują swoje przeżycia związane z wydarzeniami mającymi miejsce w ich życiu.  Myślę, że autor chciałam nam pokazać w ten sposób, że każdy odbiera inaczej sytuacje, które mają miejsce w naszym żywocie. Myślę, że tym samym uświadomił nas, że częste nieporozumienia zawdzięczamy różnemu rozumieniu prawdy przez każdego człowieka. Pisarz ukazuje nam przez swoje dzieło jedną wielu filozofii życiowych.
            Wiele miejsca w mojej recenzji poświęciłam moim odczucia ogólnym na temat owej pozycji, jednak należy jeszcze wspomnieć o fenomenalnych bohaterach, którzy wzajemnie się dopełniają.  Najbardziej moją uwagę skupiła Loretta i Will, którzy mimo iż byli małżeństwem, diametralnie się różnili. Loretta- pozornie spokojna nauczycielka, a zarazem wesoła i pełna życiowego spokoju kobieta. Will – niepoprawny filozof, myśliciel, z którym niewiele osób wytrzymałoby. Szczególnie podziwiam Lorettę, która, mimo specyficznego zachowania swojego męża, wytrzymuje z nich już od 30 lat. Will zdobył zaś moje uznanie swoją zimną krwią w podbramkowych sytuacjach. Bardzo polubiłam też Bena, choć początkowo wydawał mi się nadętym, zadumanym w swoich sprawach nastolatkiem.  
            Podsumowując stwierdzam, że William Wharton wykonał kawał dobrej roboty pisząc ową książkę.  Powieść mogę polecić każdemu, kto chce uciec od własnych problemów, odpocząć. Będzie idealna, aby rozważyć to i owo, jak również zrelaksować się po ciężkich dniach minionego tygodnia. Więc tak jak mówił Zafon : „Istniejemy, póki ktoś o nas pamięta.”  tak długo również będzie istnieć pamięć o danym autorze i jego dziele, dopóki my będziemy o nim pamiętać. Dlatego nie zapomnijmy o Whartonie i jego niezwykłych powieściach….