Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Meme na Salonach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Meme na Salonach. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 listopada 2015

No to... GRANDA!

A przy wejściu...
Kiedy przypadkowo natknęłam się na informację o organizowanym Festiwalu Kryminału w Poznaniu, oniemiałam z zachwytu. Eta świadkiem, że zaczęłam nie tylko planowanie pokaźnych zakupów, ale również z ogromnym napięciem wyczekiwałam zdjęć, postów i programu. Podczas gdy organizatorzy z dnia na dzień uchylali rąbek tajemnicy, ja nie mogłam przestać uśmiechać się.

Planowałam uczestniczyć we wszystkich spotkaniach, zrobić masę zdjęć, zdobyć kilka autografów i przeprowadzić niepowtarzalne rozmowy. Tymczasem, na kilka dni przed festiwalem otrzymałam mail z wiadomością o zakwalifikowaniu się na warsztaty pisarskie. Te, organizowane w ramach poznańskiego święta, choć uniemożliwiły mi uczestnictwo w wielu spotkaniach, okazały się nie lada gratką. Jak było? Kto poprowadził moją grupę? O tym, innych szczegółach i kilku chwilach na hali dworca opowiem poniżej :)

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Meme na Salonach, czyli spotkanie z Panią Joanną Opiat-Bojarską :)

Plakat pochodzi ze strony FB Galerii
 
Nie wiem czy tylko dla mnie nie lada gratką jest ten krótki moment, kiedy mogę wysłuchać odpowiedzi na pytania autora czytanej przeze mnie powieści. Uwielbiam spotkania autorskie za niebywały klimat, z którym dotąd miałam do czynienia, za ciepło bijące od pisarza, wokół którego zgromadziły się rzesze czytelników i czytelniczek.

Z obrazem ostatniego spotkania z Panią Joanną w Bibliotece Miejskiej w pobliskich Obornikach Wielkopolskich, wybrałam się na wydarzenie organizowane w Galerii Panorama w Poznaniu. Autobus, pociąg i tramwaj oraz dwie godziny w zapasie idealnie sprzyjał dokończeniu lektury „Blogostanu”. Jednak tuż przed szesnastą, kiedy to miało zaczynać się spotkanie, zaczęłam się denerwować – żadnych stolików, krzeseł czy foteli, a przede wszystkim nie mogłam także dojrzeć pisarki! Nagle wypatrzyłam znajomą twarz Pani Opiat-Bojarskiej i w końcu miałam pewność, że nie pomyliłam daty/godziny. Mimo to okazało się, że spotkanie, nie będzie wyglądać tak jak zwykle...

Początkowo byłam bardzo, ale to bardzo zawiedziona. W końcu zdecydowałam się podejść do autorki, która siedząc przy stoliku czekała na swoich czytelników, mających okazję chwilę porozmawiać z nią. Po moim „dzień dobry” usłyszałam słowa, które w mig przywróciły mi uśmiech na twarzy: „Dzień dobry. A my się znamy, prawda? Meme? Książki Meme, tak?”. Krótka wymiana zdań, podpis w mojej książce – po chwili odeszłam, a oczekując na pytania od prowadzącego, postanowiłam przeczytać ostatnie strony „Blogostanu”. Nie wytrwałam jednak w oczekiwaniu i po piętnastu minutach ponownie podeszłam do autorki, tym razem już na dłużej.

Nie mam pojęcia jak długo rozmawiałam z Panią Joanną. W pierwszej kolejności pytałam o Sylwię, pomysł na perypetie bohaterki i inne sprawy związane z „Blogostanem”, o którym nasłuchałam się już trochę na spotkaniu w Obornikach. O dziwo – dowiedziałam się wielu nowych faktów :) Potem przyszła kolej na powieści z wątkiem kryminalnym - „Gdzie jesteś, Leno?” i „Słodkich snów, Anno”, na które mam ogromniastą ochotę. W toku rozmowy okazało się, że pisarce wielką przyjemność sprawia pisanie w kryminalnym nurcie, przeplatane wybitnie obyczajowymi fragmentami. Po minutach, w których nasza pogawędka krążyła wokół dwóch, wcześniej wymienionych książek, mam jeszcze większą ochotę na historię Leny (koniecznie muszę sobie sprawić tę książkę) i Anny (jak dobrze, że niedługo pozycja będzie już u mnie!) ;)

Nie poskąpiłam sobie także pytań na temat warszawskich targów, na które się w końcu nie wybrałam (ale sobota upłynęła mi mimo wszystko równie emocjonująco na pierwszym w moim życiu meczu na stadionie Lecha Poznań :D). Kiedy zobaczyłam radość na twarzy Pani Joanny, trochę żałowałam, jednak w mig dowiedziałam się, że w Katowicach jest także klimatycznie, a na krakowskie Targi już ostrzę sobie ząbki.

Na koniec kilka słów o wydawnictwie, które mnie intryguje – Filii i planach literackich poznańskiej autorki. Jednym słowem – mimo że spotkanie nie wyglądało jak zawsze, dawno nie wyszłam tak zadowolona. I znacznie bardziej satysfakcjonująca okazała się rozmowa, a nie podpis upamiętniający to wydarzenie :D

*Post był napisany już jakiś miesiąc temu, zaraz po spotkaniu, jednak przyszło mi trochę poczekać na zdjęcie zrobione obiektywem fotografa Radia Zet Gold. Dlatego dopiero dziś dzielę się tymi emocjami z Wami ;)

piątek, 9 maja 2014

Meme na Salonach, czyli o spotkaniu z Panią Magdaleną Witkiewicz :)

Spotkania autorskie to nie lada gratka dla każdego książkoholika. W swoim dotychczasowym życiu miałam okazję być na paru. Kilka z nich miało miejsce za „mojego blogowego życia”, jednak z braku czasu potraktowałam je trochę po macoszemu. W kwietniu 2013 wspominałam jedynie spotkanie w ramach Wiosennego Pikniku z Książką w pobliskiej bibliotece. Postanowiłam więc wrócić pamięcią i przejrzeć notatki (chyba tylko ja zabieram na takie wydarzenie notatnik) i opowiedzieć Wam o marcowym spotkaniu z niezwykłą gdańszczanką w ramach nowego cyklu: Meme na Salonach.

22 marca, w tydzień po akcji „PrzyTARGaj KSIĄŻKI” na poznańskim Zamku, a w dzień meczu Lech Poznań - Lechia Gdańsk (podróżowałam nawet z kibicami przeciwnej drużyny) postanowiłam wybrać się na spotkanie z autorką, nad której „Balladą o ciotce Matyldzie” wręcz rozpływałam się. Choć podróż wymagała ode mnie zmysłu logistycznego (tramwaje i tak mnie „pokonały”), nie wahałam się ani chwili. Nawet kiedy dotarłam do Galerii Malta dwie godziny przed czasem, nie mając żadnych innych spraw w pobliżu w zanadrzu.

Byłam pierwszą osobą, która pojawiła się na spotkaniu „na obcej ziemi”, jakim to zwrotem określiła Pani Magda spotkanie w Poznaniu. Ten optymistyczny akcent i ogromny uśmiech zapowiadał ciekawe popołudnie. Do rozpoczęcia zebrało się jeszcze kilka osób, inni dołączyli do nas w trakcie. Znalazły się także osoby, które przypadkowo trafiły na spotkanie i przysłuchując się pełnej pozytywnych emocji kobiecie, z zaciekawieniem podeszły bliżej.

Książka z autografem i zdjęcie z Panią Magdą
Podczas wydarzenia toczyły się oczywiście rozmowy o „Pensjonacie marzeń” i „Szkole Żon”, o których wtedy za dużego pojęcia nie miałam. Autorka opowiadała o pisaniu pierwszego w swojej karierze erotyku i o tym, że tworząc taką pozycję „wszystko wolno, nawet w ciążę można zajść”. Pani Magda wspominała także o tworzeniu książki, niezbędnej systematyczności w pisaniu i zaciekawieniu czytelnika już w pierwszych pięćdziesięciu stronach. Było trochę o jej pierwszej pozycji i drodze do sukcesu, a także powieściach, które przyjdzie jej w najbliższym czasie ukończyć, napisać, wydać. Pani Witkiewicz mówiła również o tłumaczeniu jej książek, czyli o tym jak jej "dzieci" ruszyły w świat. Nie zabrakło też dawki śmiechu przy opowiadanych przez pisarkę historyjkach, które na długo pozostaną w miej pamięci.

Dawno nie wyszłam tak zadowolona z księgarni, bo właśnie w Matrasie odbywało się spotkanie. Nie zabrakło oczywiście książki opatrzonej autografem i schowanej do torby oraz zdjęcia z autorką (na którym skądinąd wyszłam dość niemrawo). Po fakcie dochodzę do wniosku, że w odczuciu Pań z wydawnictwa, samej Autorki czy innych osób będących na spotkaniu musiałam wyglądać dość dziwnie, skrzętnie notując co po niektóre słowa pisarki. Jednak nie żałuję tego - „złapałam” kilka ciekawych zdań stanowiących motywację i poprawiających humor, kiedy tak pochmurny dzień za oknem jak dziś.

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Wiosenny Piknik z Książką ;)

Kto znajdzie Meme na widowni?
Wydarzenie chlubnie nazwane piknikiem, miało miejsce, jeszcze kiedy zima stałą oporem, a wiosna grzecznie czekała na swoją kolej. 8 marca 2013 roku o godzinie osiemnastej, choć wiał zimny wiatr, razem z trzema niezwykłymi pisarkami w wywoływanie wiosny za pomocą ciepłej, rodzinnej atmosfery, zabrali się wszyscy zgromadzeni na spotkaniu autorskim w pobliskiej Bibliotece Miejskiej w Obornikach Wielkopolskim. Prócz gości honorowych – Pani Iwony Walczak, Pani Joanny Opiat-Bojarskiej i Pani Joanny Jodełki, znalazłam się tam i ja, jako obserwator rozmów prowadzonych przez Panie, ku coraz większej uciesze Nas – widowni ;)

Po raz pierwszy udało mi się wziąć udział w spotkaniu organizowanym przez „moją” bibliotekę. Nigdy nie wiedziałam, ze tego typu przedsięwzięcia są organizowane częściej, a szkoda, bo to coś naprawdę niezwykłego ;) Gdyby nie Marta, z pewnością za szybko nie zasmakowałabym tego, co sprawiło mi tyle radości w ten piątkowy wieczór.

Ale zacznijmy od początku. Wiklinowe fotele, wiosenna nuta w tle – wchodząc do biblioteki mogłam się poczuć, jakby wokół była wiosna, choć szyję okalał ciasno związany szalik. Szybko zdjęłam kurtkę i weszłam do środka. Choć początkowo publiczność była niezbyt wielka, z czasem kolejne miejsca zaczęły się zapełniać. Po kliku minutach weszły Autorki...

Prowadzenie przejęła Pani Opiat-Bojarska – niezwykle pozytywna osoba, tryskająca ogromem energii, choć przeżyła w życiu wiele. Zaczynając od pogody, sprawnie przeszła do książek, pytając pozostałe pisarki o pory roku występujące w ich dziełach. Słuchającemu pojawiał się tym większy uśmiech na twarzy, kiedy spoglądał na panujący za oknem ziąb. Każdej historii towarzyszył entuzjazm opowiadających, a zarazem radość obcowania z czytelnikami ich „dzieci”. 

Czytając...
Najmilszym akcentem spotkania było przeczytanie przez Panie fragmentów powieści. Jedna z czytelniczek siedząca na widowni była na tyle spostrzegawcza, że zauważyła moment, w którym Autorki sięgały po swoje publikacje i instynktownie przyciągały je ku sobie ;) Tą charakterystyczną sytuację, którą można by porównać do troski matki o dziecko, zapamiętam do końca życia ;)

Bardzo się cieszę, że Panie weszły w dialog z siedzącymi na widowni i śmiało odpowiadały na nasze pytania. Niestety prędzej czy później musiał nastąpić koniec rozmów. Czas na autografy, wspólne zdjęcia i prywatne rozmowy z Paniami minął mi równie mile i chyba był jeszcze bardziej ekscytująco, zwłaszcza, że po raz pierwszy odważyłam się powiedzieć komuś spoza znanych mi na co dzień osób o moim blogu, jednocześnie spotykając się z wieloma słowami uznania, co strasznie podbudowało mnie – dziewczynę z niską samooceną ;D Mam nadzieję, że przyjdzie Nam się spotkać jeszcze nie raz. 

A póki co – czekają na mnie dwie książki wprost ze spotkania: „Nagie myśli” z autografem Pani Iwony i „Blogostan”, który niestety dotarł dzień po powstaniu. Mimo to nie powstrzymałam się od zebrania podpisów od Pani Opiat-Bojarskiej i Pani Jodełki ;)

Więcej zdjęć znajdziecie na Facebookowym profilu Biblioteki Miejskiej, a także wkrótce - na Fanpage Ksiazek-Meme, którego końcowe etapy tworzenia nastąpią w tym tygodniu ;)