czwartek, 20 stycznia 2011

[47] William Wharton „Wieści”

Wyd. Zysk i S-ka,
Poznań 1995, 251 stron
Ocena: 9/10 Niecodzienna

Na mojej drodze , wyłącznie dzięki wyzwaniu Znalezione pod choinką stanął William Wharton, kolejny wspaniały twórca literatury współczesnej. Autor nie tworzył pod swoim nazwiskiem, lecz pod pseudonimem. Książki tegoż pisarza – powieści obyczajowo- psychologiczne - różnią się od wielu innych, gdyż ich bohaterem jest alter ego pisarza, czyli druga tożsamością, druga osobowość wewnątrz tej samej osoby. W swoich powieściach Wharton przekazywał filozofię życiową – według niego powinniśmy wykorzystać każdą chwilę do ostatniej kropli. Co do dorobku literackiego autora, to jedna z jego najsłynniejszych powieści – „Ptasiek” została zekranizowana i równie entuzjastycznie przyjęta przez odbiorców jak sama książka. Pisarza należy także kojarzyć z książką „Tato” czy „W księżycową jasną noc” . Mimo nieprzychylności krytyków autor jest bardzo lubiany w Polsce a jego powieści zawsze były na listach bestsellerów.
            Popularna powieść Whartona, jaką są „Wieśći” opowiada o kilku dniach w czasie Świąt Bożego Narodzenia, które Will i Loretta z synem Benem spędzają, jak co roku, w starym młynie pięknie położonym w dolinie Morvandeon we Francji.  Na święta przyjeżdża również dawno nie widziana trójka najstarszych dzieci. Za pomocą gałązek ostrokrzewu, choinki i bożonarodzeniowych pierników Will próbuje wyczarować magiczną atmosferę Świąt, jednak w sercu wciąż czuje niepokój. Nie jest pewien czy znów odnajdzie przy stole tą samą, co rokrocznie radość mimo, że jego małżeństwo przechodzi kryzys. Whorton ukazuje w książce problemy rodzinne, które mogłyby dotyczyć każdego z nas.       
            Po przeczytaniu pozycji nie mogłam ochłonąć, gdyż autor naprawdę postarał się, Ukazał nam rodzinę, która utożsamiała każdego z nas i pokazał, że nawet w najpiękniejszy dzień roku, jakim są Święta Bożego Narodzenia, mogą trapić nas zmartwienia dnia codziennego. Właśnie to najbardziej mnie poruszyło. Wharton nie ukazuje nam nierzeczywistych stworzeń, czy tworów ludzkiej wyobraźni. Czarno na białym „tacy jak my” pozwalają nam z chęcią chwycić za książkę. Rzeczywiści bohaterowie, tworzący świat przedstawiony pomagają nam z prędkością światła przejść przez lekturę.
            Kolejną rzeczą, jaką ujął mnie autor jest motyw zdrady, który pojawia się w powieści. Will i Loretta mogliby wydawać się idealnym małżeństwem – są ze sobą od 30 lat. Dla mnie niemożliwością wydawała się zdrada po tak długim czasie bycia razem. Jednak w każdym związku następuje kryzys, co nie oznacza, że to koniec wielkiej miłości i trzeba od siebie odejść. Zdrada to próba. Tak jak możemy przeczytać w wypowiedzi internautki : „ Czasem zdrada coś kończy…rozpada się jedność jak opuszczone szkło. Nie da się poskładać do kupy zdradzonego szczęścia. Nigdy już nie będzie tak samo, żal pozostanie na zawsze, jak wbity w serce nóż a wspomnienia powrócą przy każdej sprzeczce. Dlatego trzeba wybaczyć (…) ” zawsze jednak musimy pamiętać o tym, że wystarczy wybaczyć i dać szansę drugiej osobie. Wiem, że jestem jeszcze młoda, nie doświadczyłam nigdy zdrady i niektórzy mogą się nie zgadzać z moimi powyższymi rozważaniami.  Mimo to myślę, że jeśli się kogoś naprawdę kocha, jeśli się mu przyrzeka słowami przysięgi małżeńskiej : „ ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to że Cię nie opuszczę aż do śmierci.”  Powinno się też umieć komuś wybaczyć. Z pewnością nie jest to łatwe, gdyż osoba ta, zdradzając nas ogromnie rani. Wspomnienie to pozostaje na wiele lat. Jednak myślę, że nie równa się ono z w tymi wszystkim dobrymi chwilami, które przeżyło się razem. Choć jestem za wybaczaniem niewierności ( oczywiście jeśli to nie powtarza się notorycznie) muszę przyznać, że nie wiem jak postąpiłabym w takowej sytuacji. Ale miejmy nadzieję, że nie będę musiała się borykać z takimi problemami ;)   
            Powieść, która przekazuje nam wiele wartościowych rzeczy, pisana jest prostym i lekkim językiem, dlatego książkę czyta się szybko i z uśmiechem na ustach. Wharton szczególnie ujął mnie podział rozdziałów ( z pewnością nie zdradzę wam co i jak – musicie zobaczyć to sami ;D ). Oczywistością jest to, że mam również swój ulubiony rozdział. Jest nim część powieści, w której nie mówi tylko narrator, ale wszyscy bohaterowie opisują swoje przeżycia związane z wydarzeniami mającymi miejsce w ich życiu.  Myślę, że autor chciałam nam pokazać w ten sposób, że każdy odbiera inaczej sytuacje, które mają miejsce w naszym żywocie. Myślę, że tym samym uświadomił nas, że częste nieporozumienia zawdzięczamy różnemu rozumieniu prawdy przez każdego człowieka. Pisarz ukazuje nam przez swoje dzieło jedną wielu filozofii życiowych.
            Wiele miejsca w mojej recenzji poświęciłam moim odczucia ogólnym na temat owej pozycji, jednak należy jeszcze wspomnieć o fenomenalnych bohaterach, którzy wzajemnie się dopełniają.  Najbardziej moją uwagę skupiła Loretta i Will, którzy mimo iż byli małżeństwem, diametralnie się różnili. Loretta- pozornie spokojna nauczycielka, a zarazem wesoła i pełna życiowego spokoju kobieta. Will – niepoprawny filozof, myśliciel, z którym niewiele osób wytrzymałoby. Szczególnie podziwiam Lorettę, która, mimo specyficznego zachowania swojego męża, wytrzymuje z nich już od 30 lat. Will zdobył zaś moje uznanie swoją zimną krwią w podbramkowych sytuacjach. Bardzo polubiłam też Bena, choć początkowo wydawał mi się nadętym, zadumanym w swoich sprawach nastolatkiem.  
            Podsumowując stwierdzam, że William Wharton wykonał kawał dobrej roboty pisząc ową książkę.  Powieść mogę polecić każdemu, kto chce uciec od własnych problemów, odpocząć. Będzie idealna, aby rozważyć to i owo, jak również zrelaksować się po ciężkich dniach minionego tygodnia. Więc tak jak mówił Zafon : „Istniejemy, póki ktoś o nas pamięta.”  tak długo również będzie istnieć pamięć o danym autorze i jego dziele, dopóki my będziemy o nim pamiętać. Dlatego nie zapomnijmy o Whartonie i jego niezwykłych powieściach….

wtorek, 18 stycznia 2011

Rusza kolejny powiatowy konkurs czytelniczy ;)

Już od początku roku szkolnego wyczekiwałam tego dnia, w którym nasza szkolna bibliotekarka powie: MAM LISTĘ ! I nareszcie się doczekałam ;) Myślę, że tegoroczny konkurs, podobnie jak poprzedni, umożliwi mi poznanie wspaniałych pisarzy i niebywałych książek, które będę mogła polecić każdemu z Was. Z uśmiechem na ustach spoglądam na spis lektur o tematyce podróżniczej. Sami zobaczcie jakie pozycje będę mogła przeczytać:

XII POWIATOWY KONKURS CZYTELNICZY „MÓL KSIĄŻKOWY”
PODRÓŻE MAŁE I DUŻE

LISTA LEKTUR

1.                  Jostein Gaarder „Przepowiednia Dżokera”
2.                  Alfred Szklarski „Przygody Tomka na Czarnym Lądzie”
3.                  Adam Bahdaj „Podroż za jeden uśmiech”
4.                  Paulo Coelho „Alchemik”
5.                  Juliusz Verne „W 80 dni dookoła świata”
6.                  Beata Pawlikowska „Blondynka w Tybecie”
7.                  Ewa Nowak „Krzywe 10“
8.                  Joanna Chmielewka „Większy kawałek świata”
9.                  Kornelia Funke „Król złodziei”
10.              Herbert George Wells „Wehikuł czasu”
11.              Bolesław Leśmian „Przygody Sindbada żeglarza”
12.              Stephen Clarke „Merde! Rok w Paryżu”
13.              Anna Onichimowska „Hera moja miłość”


A teraz pytanie do Was. Czy czytaliście, którąś z wyżej wymienionych książek? A może, któraś jest w waszych planach? Z chęcią dowiem się co nieco o opinii innych czytelników na temat wyżej wymienionych publikacji ;)
Chciałabym Was również ogromnie przeprosić, że od tygodnia nie możecie przeczytać żadnej mojej recenzji. Obiecuję to jeszcze przed weekendem zmienić, bo jak mniemam jutro kończy się nawał kartkówek, sprawdzianów i prac dodatkowych związanych z wystawianie ocen śródrocznych. Już od dziś wyczekuję etapu szkolnego ( kwietnia – początek maja) mając nadzieję, że uda zakwalifikować mi się do etapu powiatowego, na którym będzie miało miejsce spotkanie autorskie z polskim pisarzem . Z kim? To jest niespodzianka również dla mnie, dlatego też tym bardziej postaram się dostać do II etapu ;D

EDIT:

Wiele osób, w komentarzach pod tymże postem pytało mnie o zasady wyżej opisanego konkursu. Postanowiłam więc zaspokoić Waszą ciekawość. Rywalizacja ta, polega na tym, że w terminie styczeń- połowa kwietnia czytasz wyżej wymienione książki. Następnie mają miejsce w poszczególnych szkołach powiatu eliminacje szkolne ( szczegółowy test w formie pytań otwartych). Do etapu powiatowego z każdej szkoły kwalifikują się trzy osoby, które uzyskały największą liczbę punktów w swojej szkole. Pod koniec maja ma miejsce konkurs powiatowy, na którym wyłaniani są najlepsi ;)

czwartek, 6 stycznia 2011

[46] Anna Andrew „Kroniki Niebios”

Wyd. BUNT,
10 Grudzień 2010, 354 str.
Ocena: 10/10 Perełka

            Anna Andrew to ambitna i pełna wiary we własną powinność pisarka, która w marcu skończy zaledwie 19 lat. „Kroniki Niebios” to jej pierwsze dzieło, które wydała pod własnym wydawnictwie BUNT, mimo wielu przeciwności losu, jakie napotkała na swojej drodze. Nie mogąc nawiązać współpracy z wydawnictwami z braku kontaktów i pieniędzy, wzięła udział w projekcie unijnym wspierającym młodych przedsiębiorców "Gotowi na przyszłość" i została jego laureatką. Dzięki temu udało jej się założyć wydawnictwo BUNT i wydać tą powieść w formie e-booka.
Debiut Poznanianki Anny Andrew opowiada o Julienie- chłopcu, który wiedzie wygodne życie i mimo, iż jest otoczony luksusem oraz bogactwem nie wyróżnia się z tłumu rówieśników. Samotny i znudzony życiem zostaje zaproszony do grona uczniów elitarnej szkoły St. Maria, dzięki której jego życie ulega drastycznej zmianie. Choć od zawsze pragnął przełomu w swoim żywocie, nadal jest coś co go trapi- tęsknota za bratem, którego ślady odnajdzie razem z serią niefortunnych zdarzeń w swojej nowej szkole. Pozna niezwykłych ludzi – Wygnanych – to oni pomogą mu w jego misji powierzonej przez Stwórcę. Jak zakończą się jego przygody w pierwszej części powieści ( i mam nadzieję, że nie ostatniej) ? Czy Julien sprosta wyzwaniu, nie raniąc przy tym swoich przyjaciół?  Tego wam nie zdradzę ;P Musicie sami przeczytać tą niezwykłą książkę, o której możecie dowiedzieć się więcej na stronie poświęconej powieści – TU ;)
            Pewien czas temu zostałam poproszona przez Autorkę, o zrecenzowanie jej pozycji. Byłam zaskoczona tą propozycją, a zarazem dumna z tego, że ktoś docenił moją pisaninę i z uśmiechem na ustach zgodziłam się. Książka jest fantastyczna ! Pani Ania w swoim dziele, które można zaliczyć do fantastyki pokazuje nam dwa światy, dwa oblicza prawdy. Swoim utworem chce nam powiedzieć, że nie zawsze coś tak jak wygląda, to takie jest. Jak przystało na dzieło reprezentujące fantasty łączy w sobie świat realny i świat fantastyczny. Niebo i ziemia. Zło i dobro. Ludzie i Anioły. I Stwórca. Te wszystkie skrajności, młoda uczennica Technikum Łączności łączy w zaskakujący i niebagatelny sposób.
            Powieść pisana lekkim językiem pozwala czytelnikowi zagłębić się w tajniki angelologii ,a zarazem przedstawia magię i powinność Niebios. Choć styl Autorki jest dynamiczny, a dobro i zło ciągle przybiera różne oblicza, książkę czyta się bardzo szybko. Z każdą stroną człowiek coraz bardziej nie może odejść od niej. Chęć zaspokojenia ciekawości, co wydarzy się w kolejnym rozdziale jest tak ogromna, iż czytanie przerywa się tylko na jedzenie, naukę czy sen. Fascynujące ilustracje wykonane przez Nanase, rysowane kreską japońskiego mange i anime, rozbudzają wyobraźnię czytelnika na tyle, że w głowie rodzi się obraz każdego z opisywanych wydarzeń. 33 niezwykłe obrazki pokazują nam kolejne oblicze prawdy i bohaterów. Mam oczywiście swoje ulubione ilustracje – obie zamieściłam razem z recenzją. Pierwszy- dziewczyna z wyciągniętą ręką wydaje się zwykłym człowiekiem. Jednak mnie ujęły w tym obrazku dwa spadające pióra – symbol jej niezwykłości, anielskości. Uważam, że Nanase chciała pokazać, poprzez tą ilustracje, nie tylko jeden z kolejnych rozdziałów, jedną z postaci, ale ukazać piękno jakie drzemie w każdym z nas. Moja interpretacja jest taka, że każdy człowiek jest nas swój sposób wyjątkowy, a jego niezwykłość może być zewnętrznie niezauważalna. Drugi- pokazuje zaś trzy oblicza prawdy, trzy oblicza czegoś, co jest dla nas ważne. Myślę, że z kolei ta ilustracja pokazuje nam, że wszystko, co dzieje się w naszym życiu, nie ma tylko jednego następstwa.
W książce nie ma momentu kulminacyjnego, nie ma jednej rzeczy, która wywarła na mnie największe wrażenie. Nie ma, bo wszystko w tej książce jest niezwykłe- każdy incydent, każde wydarzenie, równie zainteresuje każdego, kto lubi fantasty, anime, mangę. Moim zdaniem, książkę wyróżnia z milionów innych pozycji fantastycznych ciekawie zatytułowane rozdziały i zmiany osoby przewodzącej ( osoby mówiącej, osoby, która opisuje swoje emocje), które, choć pozornie mogłyby wydawać się przeciwieństwem dobrze zbudowanej akcji, idealnie wchodzą w części fabuły, w których czytelnik oczekuje rozwiązania wydarzeń, a tu ku jego zaskoczeniu pojawiają się równie ciekawe  zdarzenia. 

 Kolejną rzeczą, równie mnie intrygującą, o której chciałabym wspomnieć są postacie. Niby zwyczajni bohaterowie, jednak w rzeczywistości figury o zupełnie sprzecznych charakterach idealnie się dopełniające. Julien – chłopak o niezwykle wyjątkowej urodzie- początkowo wydawał mi się jednych z „tych” chłopców z pism dla nastolatek. Jednak z czasem polubiłam go – razem z poznaniem Wygnanych stał się osobą silniejszą w swoich czynach, a także rozumowaniu. Zyskał sobie u mnie tym punkty i pozwolił zapomnieć o złym pierwszym wrażeniu. Bardzo polubiłam też Aniel – impulsywna i buntowniczą dziewczynę, która nie była taka zła na jaką wyglądała. Strażniczka Bezkresnej Pustyni wiedziała co to przyjaźń, solidarność i miłość. Choć nie zawsze postępowała tak jak powinna, nie zawsze też dokonywała dobrych wyborów, zawsze potrafiła naprawić swoje przewinienia. Nie zawsze robiła to jednak sama- pomagał jej Uriel. Ten opiekuńczy Wygnany również mi zaimponował. Był takim ojcem wszystkich bohaterów przewijających się w tej wielowątkowej powieści. Zawsze opiekuńczy i stateczny, potrafił przezwyciężyć nawet najgorsze chwile.
            Powieść Anny Andrew to pozycja idealna nie tylko dla młodzieży, ale również dla wytrawnych smakoszy fantasty. Szczerze polecam ;) Podsumowując stwierdzam również, że książka „Kronik Niebios” jest kolejnym wspaniałym debiutem polskiej, a na dodatek młodej pisarki. Myślę, że jej premiera, która miała miejsce 10 grudnia 2010 roku świetnie podsumowała miniony rok i z lekkością wprowadziła nas w nową dekadę. Pani Ania to kolejna zdolna Wielkopolanka i dzięki niej, jak również wielu innym działaczom, pisarza i naukowca pochodzącym z Wielkopolski, jestem dumna, że mogę mieszkać w tym województwie ;)  

piątek, 31 grudnia 2010

Podsumowanie roku 2010 ;)


Jak szybko zleciał ten 2010 rok… W sumie zostało jeszcze kilka godzin i wszyscy dopiero przygotowują się by rozpocząć odliczanie, mimo to chciałabym podsumować ten niezwykły rok. Niezwykły? A dlaczego? Dlatego, bo w tym roku – dokładnie 26 lutego -  za namową jednej z moich najlepszych przyjaciółek- Ety - założyłam blog na Onecie.  Ogromnie jej za to dziękuję, bo nie byłoby mnie tu, gdyby nie ona. Muszę przyznać, że Onet sprawował się bardzo dobrze do czasu. Kiedy zaczęły się problemy ze wstawianiem postów, a blogspot tak kusił swoim szablonami, rozłożeniem poszczególnych rzeczy, przeniosłam się ;) ( 16.06.2010). Choć na blogspocie jestem już prawie pół roku, nadal odkrywam jego udogodnienia z wielką radością ;D  Patrząc na statystyki z niedowierzaniem muszę przyznać, że moją stronę odwiedziło 7 631,a 582 osoby pozostawiły tutaj swój ślad. Za to też ogromnie wam dziękuję moi drodzy Czytelnicy. Blog, blogiem, ale tu także ważne są książki. W tym roku przeczytałam ich 62 ( w tym kilka e-booków). Pozycje przeze mnie przeczytane możecie znaleźć w podstronie „Przeczytane 2010” . Jestem z tego wyniku ogromnie zadowolona, jednak liczę, że w przyszłym roku będzie więcej. Zrecenzowanych publikacji jest jednak mniej – 45 lektur - ale obiecuję zrecenzować także resztę ;P  Co do książek wygranych, zakupionych i otrzymanych będzie ich ok. 12 – to dobry wynik. W ciągu tych 6 miesięcy wiele się wydarzyło.  Nawiązałam współpracę z Panią Anną Andrew – autorką książki pt. „Kroniki Niebios” którą niedługo zrecenzuję na moim blogu.  Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda mi się nawiązać nowe kontakty i utrzymać pierwszą współpracę ;) Przystąpiłam również do dwóch wyzwań czytelniczych : Znalezione pod choinką i Możesz więcej. Postanowiłam również z Nowym Rokiem przystąpić do nowego wyzwania. Jakiego? Jeszcze nie wiem, ale kiedy się zdecyduję powiadomię Was ;)  Co do postanowień noworocznych są one takie:

1.      Przeczytać więcej książek, niż w roku 2011
2.      Nawiązać nowe współprace
3.      Przystąpić do nowego wyzwania
4.      Dostać się do wybranego liceum i skończyć gimnazjum z 
jak najlepszymi wynikami
5.      Osiągnąć coś wyjątkowego
6.      Przestać odkładać wszystko na później.

To chyba wszystkie postanowienia, chyba, że wymyślę jeszcze coś do wieczora ;P To już chyba wszystko o czym chciałam wspomnieć … Życzę więc Wam Szczęśliwego Nowego Roku 2011, by wszystkie wasze marzenia, pragnienia i cele stały się rzeczywistością i aby ten nadchodzący rok był lepszy od roku 2010, który pozostawimy za sobą ;D 


wtorek, 28 grudnia 2010

[45] Charles Dickens „Opowieść wigilijna”

Wyd. Zielona Sowa,
Listopad 2004, 64 str. 
Ocena: 9/10 Niecodzienna

O czym:

Jedna z najpiękniejszych i najbardziej wzruszających opowieści o magii Świąt Bożego Narodzenia. W Wigilię, kiedy cały Londyn raduje się obchodzonymi Świętami, jeden tylko zgryźliwy i gburowaty samotnik, Ebenezer Scrooge, nie poddaje się wigilijnej atmosferze. Jest jednak ktoś, kto nie spodziewanie go odwiedza i ma mu do przekazania pewną niezwykłą, świąteczną wiadomość...



Moje zdanie:

Karol Dickens to jeden z najznakomitszych XIX- wiecznych powieściopisarzy, uznawany za najwybitniejszego przedstawiciela powieści społeczno-obyczajowej w Anglii w drugiej połowie XIX wieku. Swoją sławę zawdzięcza nie tylko cyklowi opowieści wigilijnych, ale również niezwykłej powieści Oliver Twist czy Przygody Olivera Twista..  Dickens - człowiek o niezwykłej wrażliwości na ludzką krzywdę – utrwalił w swoich utworach niewyłącznie niesprawiedliwość i krzywdę społeczną, ale także ckliwe historie pełne atmosfery baśniowości i liryzmu. Londyn kochał go, a gdy zmarł cały kraj pogrążył się w żałobie. Kolęda prozą, czyli Opowieść wigilijna o duchu to opowiadanie, które autor wzorem kolęd, podzielił na pięć „strofek” mających zastąpić tradycyjne rozdziały. Z tą wspaniałą historią epoki wiktoriańskiej zapoznałam się w tegoroczną Wigilię nie po raz pierwszy- była to moja lektura w I klasie gimnazjum. Książka ta opowiada o starym i skąpym Ebenezerze Scrooge'u, którego w przeddzień Bożego Narodzenia odwiedzają cztery duchy:  duch Jakuba Marleya, Duch świąt przeszłych, Duch Tegorocznego Bożego Narodzenia i Duch Świąt przyszłych. To one pomagają zrozumieć staruszkowi jakim wielkim błędem było jego dotychczasowe życie.  Teraz z pewnością wielu z Was zastanawia się co stanie się z głównym bohaterem? Czy zejdzie na dobrą drogę i zmieni swoje życie? Jeśli chcecie znaleźć odpowiedzi na te pytania przeczytajcie książkę -  nie chcę wszystkiego zdradzać i psuć wam niespodzianki ;)  Powieść tego angielskiego twórcy pokazuje nam jak ważne jest życie człowieka, Boże Narodzenie i ludzie, którzy nas otaczają. Tutaj wręcz idealne wydają się słowa Gabriel García Márqueza : „Nie biegnij za szybko przez życie bo najlepsze rzeczy zdarzają się nam wtedy, gdy najmniej się ich spodziewamy” . Nasz główny bohater szedł przez życie za szybko mijając to co najważniejsze. Zapominał o podstawowych wartościach takich jak: miłość, radość, szczęście, uczynność i uprzejmość. Odtrącił nawet swojego siostrzeńca. Ale ten nieugięcie kochał go miłością bezwarunkową. Czy my także potrafilibyśmy tak kochać? Język, którym posługuje się Dickens jest prosty i zrozumiały dla czytelnika ( nie jest nasycony archaizmami). Sprawia to, że czytelnik wręcz „płynie” po słowach, wersach i stronach powieści. Autor z niezwykłą łatwością wprowadza nowe postaci i przechodzi do nowych wątków. Niezwykle barwnie i jasno opisuje zaistniałe wydarzenia, które pobudzają wyobraźnię czytelnika.  Najbardziej intrygujące w powieści Dickensa są dla mnie trzy duchy – Duch Świąt Przeszłych, Teraźniejszych i Przyszłych. Te drogowskazy na drodze Scroogea pokazują nam, co w życiu jest najważniejsze i jak należy postępować, by nasze życie zostało uwieńczone laurem zwycięzcy. Dzięki tym charakterystycznym bohaterom, w książce, realizm przeplata się z fantastyką -  nadaje to utworowi oryginalność i wyróżnia z wielu powieści o magii Bożego Narodzenia. W tym utworze mam także swoje ulubione wątki- są nim: Wigilia u Cratchitów i odwiedziny Scrooge'a z Duchem Świąt Przyszłych na giełdzie tuż po swojej śmierci. Pierwszy z nich, zdobył moje uznanie, gdyż pokazuje ona obraz wzorcowej rodziny – mimo, iż są biedni kochają siebie jak nikogo na świecie. W moim domu również, do wieczerzy zasiada cała rodzina uprzednio przygotowawszy razem posiłek. Staramy się, by w ten niezwykły wieczór panowała przyjazna, świąteczna atmosfera, chociaż tak jak w każdej familii na co dzień dochodzi do konfliktów . Druga scena należy do lubianych przeze mnie, ponieważ sama jestem ciekawa, co sądziliby o mnie inni, co mówiliby o mnie, gdybym nie była już wśród nich. Wiem, że gdyby były to złe rzeczy, pewnie byłoby mi przykro, jednak moja nieposkromiona ciekawość nie zna granic. W książce najbardziej ujęło mnie to, że Dickens odnosi się do natury ludzkiej bardzo optymistycznie. Według niego w każdym z nas drzemie dobro, które trzeba tylko wydobyć. Autor pokazuje nam również, że nikt nie jest zły bez przyczyny i że nigdy nie jest za późno na poprawę.  Z ręką na sercu polecam „Opowieść wigilijną” nie tylko tym, którzy kochają Boże Narodzenie, ale także ludziom, którzy nie mogą znaleźć swojego miejsca w życiu, są zagubieni. Ta książka pomoże wam zrehabilitować się. Na koniec stwierdzam, że powieść tego angielskiego powieściopisarza można posumować następującym cytatem : „Człowiek w życiu błądzi, ale możliwa jest poprawa . W kondycję człowieka wpisany jest upadek, ale ważne jest aby człowiek umiał przyznać się do błędu i ponownie się podnieść .”

Ulubione cytaty :

„ Kto nie wie, że najgłębszy nawet żal nie okupi jednej zmarnowanej w życiu sposobności czynienia dobra. A takim właśnie człowiekiem byłem ja.”

„  - Wesołych świąt. Też mi pomysł! Jakie masz prawo być wesołym? Jakie masz do tego podstawy? Taki biedak!
- A jaki ty masz powód, żeby być ponurym, wuju? Ty, bogacz? ”

„ Za życia odstraszał od siebie ludzi po to, abyśmy się mogli obłowić na nim po jego śmierci.” 
-------------------------------
Fragment tej recenzję znajdziecie również na stronie WYZWANIA, w którym biorę udział ;)